Do Europy Środkowo-Wschodniej, w tym do Polski, trafiają produkty gorszej jakości – podają instytucje państwowe Słowacji, Węgier czy Rumunii. Z ich raportów wynika, że w Unii Europejskiej funkcjonują podwójne standardy produkcji – zachodni i wschodni, a zachodnioeuropejskie koncerny świadomie i z premedytacją dzielą unijnych konsumentów na lepszych i gorszych. Standardy
Na polskim rynku wreszcie będą dostępne produkty takiej samej jakości jak np. w Niemczech. Parlament Europejski oraz Rada Europy wstępnie przyjęły porozumienie w sprawie bardziej rygorystycznych oraz skuteczniej egzekwowanych przepisów o ochronie konsumentów. Polska może odetchnąć z ulgą. Produkty sprzedawane w Polsce będą miały taką samą jakość jak te w wolna od produktów gorszej jakości! Jak chce nas chronić Unia Europejska?UE chce wprowadzić szereg zmian, dzięki którym polscy klienci będą mieli dostęp wyłącznie do produktów o takiej samej jakości, jak analogiczne sprzedawane np. w Niemczech. Przez wiele lat konsumenci z krajów wschodniej Europy narzekali na gorszy skład produktów marek, które sprzedawały swoje towary w całej UE. Na lepszą jakość mogli liczyć klienci "Starej Europy".Do najważniejszych zmian prawnych możemy zaliczyć:jasne przepisy dotyczące kwestii podwójnej jakości – negocjatorzy PE oraz Rady ustalili, że nie będzie możliwe kierowanie do obrotu produktów, które są rzekomo identyczne z produktami wprowadzanymi w innych państwach członkowskich w przypadku, gdyby produkty te różniły się składem. zwiększenie wymiaru kary za naruszenia – jeśli okaże się, że któryś z producentów naruszył nowe przepisy, zostanie ukarany grzywną, która jest nie mniejsza niż 4 proc. rocznego obrotu danego przedsiębiorcy. wzmożenie ochrony konsumentów kupujących online - konieczne będzie wyraźne informowanie konsumentów o tym, kto sprzedaje konkretny produkt – czy jest to osoba prywatna czy też przedsiębiorstwo. Polska zadowolona z przyjętych rozwiązańStrona polska jest usatysfakcjonowana przyjętymi źródło dyplomatyczne dla PAP: Polska uważa za satysfakcjonujące rozwiązania przyjęte przez PE i Radę UE w ostatni piątek w zakresie zmian w prawie ochrony konsumentów, zwłaszcza w zakresie podwójnych standardów produktów. Wprowadzenie na rynek towaru jako identycznego z tym, który jest sprzedawany w innym państwie członkowskim, podczas gdy istotnie różni się od niego składem i charakterystyką, będzie uznawane za wprowadzanie klientów w o zlikwidowanie podwójnych standardów jakości trwała od wielu lat. O wygranej państw Europy Środkowo-Wschodniej poinformowała rumuńska prezydencja, która prowadziła negocjacje w tej jednak podkreślić, że projekt może trafić pod ostateczne głosowanie dopiero po wyborach do Europarlamentu. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
W raporcie opisującym rynek alkoholi KPMG zwraca uwagę na to, że w Polsce dominującym trunkiem jest piwo. Jego udział w wartości sprzedaży to 47 proc. Na drugim miejscu była wódka – 30,7 proc. 6,3 proc. pieniędzy wydanych na alkohol Polacy przeznaczyli na wina, 4,3 proc. – na whisky, zaś 5,4 proc. – likiery, nalewki i podobne

Zlecone badania przez Komisję Europejską wykazały ciekawe zjawisko, które może wiele osób zaniepokoić. Chodzi mianowicie o produkty dostarczane do poszczególnych krajów. Ich jakość różni się w zależności od państwa, do którego są eksportowane. Komisja Europejska zleciła przeprowadzenie badań, które wykazało iż większość tych samych produktów sprzedawanych w różnych krajach europejskich różni się składem. Według przedstawionego raportu przez organizację różnice są widoczne przede wszystkim w smaku, wyglądzie, a także konsystencji danych artykułów spożywczych. To znaczna różnica i niepokojąca, co zmusiło Komisję do uważniejszego przyjrzenia się danej sprawie. Szczególnie jest ona widoczna na polskich sklepowych półkach. Różnice w poszczególnych produktach W badaniu Wspólnego Centrum Badawczego działającego u boku Komisji Europejskiej, wzięli udział odpowiedni testerzy, którzy próbowali poszczególnych produktów. Wyniki przeprowadzonych testów mogą być dla większości szokujące, gdyż pokazują, jak konkretne artykuły spożywcze różnią się ze względu na kraj, w którym są sprzedawane. W przedstawionym dokumencie przez organizację, wyróżnione zostały konkretne punkty jak smak, konsystencja, a nawet kolor sprawdzanego produktu. Najbardziej poszkodowanym rynkiem sprzedażowym w Europie według dokumentu jest Polska. To na jej rynek trafiają artykuły spożywcze gorszego sortu. Wśród nich znajduje się kilka popularnych produktów, które często trafiają do koszyka podczas zakupów. Coca-cola inna na polskich półkach Według przeprowadzonych badań, jednym z produktów, jaki wyróżnia się na europejskich półkach sklepowych, jest Coca-cola. Sprzedawany napój w Polsce jest zdecydowanie słodszy, a także ma intensywniejszy smak oraz kolor niż ta przykładowo na Łotwie. Plusem napoju sprzedawanego w polskich sklepach jest to, że jest ona mniej kaloryczna niż w innych krajach europejskich. To oznacza iż była słodzona innym słodzikiem, a także jego mniejszą ilością. Słynne piwo pod lupą Osoby biorące udział w badaniu, testowały także piwo marki Desperados o smaku Tequili. Wynik przeprowadzonych testów jest dość zaskakujący, gdyż okazało się, iż produkt znajdujący się na polskich półkach sklepowych jest bardziej gorzki w smaku, niż w innych krajach europejskich. Inny aromat jest znacznie wyczuwalny. To ewidentnie pokazuje, że na polskie półki sklepowe trafia gorszej jakości produkt. Gotowa herbata Innym produktem uczestniczącym w badaniu była herbata Fuze Tea. Tutaj również sporo osób będzie zaskoczonych, gdyż jej jakość w Polsce jest również gorsza. Herbata dokładniej o smaku brzoskwini i hibiskusa ma kolor ciemnobrązowy. Zupełnie inaczej produkt prezentuje się u zachodnich sąsiadów Polski, gdzie herbata ma jasny w miarę przejrzysty kolor, a aromat jest zdecydowanie lżejszy. To znaczna różnica, gdyż inny wygląd pokazuje jak różnią się te same produkty w inny krajach. To kolejny przykład artykułu spożywczego, pokazujący gorszej jakości składniki w polskich sklepach. Prawdopodobnie dany produkt zawiera w składzie niezbyt dobre dodatki, które skutkują inną barwą. Gorsze produkty na polskich półkach Przeprowadzone badania wykazują jednoznacznie, iż produkty sprzedawane w Polsce są znacznie gorszej jakości niż te w innych krajach. Prezentują to przebadane produkty jak Coca- cola, piwo Desperados czy gotowa herbata Fuze Tea. Całe zjawisko znajduje się pod lupą Komisji Europejskiej, która zapowiedziała kolejne badania, a także rozwiązanie całej sytuacji. Przy zakupie danych produktów warto przyjrzeć się składom poszczególnych składników. Z czasem sprawa z różniącymi się poszczególnymi produktami powinna być wyjaśniona. Mimo wszystko każda różnica poróżniająca dane produkty spożywcze jest niepokojąca, dlatego też Komisja Europejska nie pozostawia tej sprawy samoczynnie.

Branża wskazuje też, że sami producenci robią krok w kierunku zmian. Zapowiadają np. to, że olej palmowy zastąpią zdrowszymi tłuszczami. Dzięki temu zbliżymy się do zachodnich standardów. Coś za coś. I tak dla przykładu w Niemczech Actimel zawiera odtłuszczony jogurt mleczny i wodę, a w Polsce – mleko częściowo odtłuszczone.
Słyszeliście kiedyś opinię o tym, że niektóre produkty tych samych marek mają lepszą jakość, np. w Niemczech? UOKiK po raz pierwszy porównał jakość produktów oferowanych konsumentom z Polski i Europy Zachodniej. Sprawdzono jakość 101 produktów, istotne różnice dotyczyły 12. Polacy nie mają wyrobionych poglądów o podwójnej jakości żywności. 71 proc. osób badanych przez Kantar Public* na zlecenie UOKiK przyznało, że nie kupiło produktu tej samej marki w Polsce i za granicą. 86 proc. nie słyszało o pojęciu „podwójna jakość żywności” lub nie wie co on oznacza. Jedynie 3 proc. konsumentów wie, co się pod nim kryje. Mimo to co trzeci wierzy, że istnieją różnice w jakości. Wiedzę czerpią przede wszystkim ze swojego doświadczenia, opinii innych, przekazów w mediach. Większość jest przekonana, że jeżeli produkty wyglądają tak samo, to muszą mieć identyczny skład. Największe przekonanie o tym, że towary sprzedawane w Polsce mają inną jakość od tych na zachodzie Europy mają osoby, które mieszkały dłużej za granicą. Zakupy i testy Produkty sprawdzono na dwa sposoby. Pomogła w tym Inspekcja Handlowa i akredytowane laboratoria. Pierwsze testy porównawcze: pod koniec 2017 r. kupiono artykuły spożywcze w Polsce i ich odpowiedniki w Niemczech. Drugie testy porównawcze: w II kwartale 2018 r. kupiono w Polsce żywność, która miała etykiety: po polsku (co znaczy, że była produkowana na nasz rynek) i w obcej wersji językowej (co świadczy o tym, że miała trafić na rynki innych krajów Europy Zachodniej). Łącznie sprawdzono 101 par produktów, istotne różnice dotyczyły 12. Zauważono, że np. żelki Haribo produkowane na polski rynek mają więcej smaków jabłkowych i cytrynowych, a na niemiecki – truskawkowych i ananasowych, kawa Nescafe Classic jest mocniejsza u naszych zachodnich sąsiadów. Pierwsze testy porównawcze Chipsy paprykowe Crunchips – mimo że opakowanie było identyczne, to w polskich sklepach jest o 25 g mniej chipsów. Polskie – smażone na oleju palmowym, zawierały glutaminian monosodowy, miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie – na słonecznikowym, bez wzmacniacza smaku. Producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pod koniec 2017 r. po raz pierwszy porównał jakość produktów spożywczych w Polsce i w Niemczech. Kupiono 37 par artykułów żywnościowych w polskich i niemieckich sklepach: Aldi, Kauflandzie, Lidlu, Makro, Netto i Rossmannie. Były to: serek, chipsy, napoje, soki, jogurty, herbata, kawa, pizza mrożona, ketchup, czekolady, ciastka, żelki, kakaowy krem do smarowania pieczywa, ryby mrożone, wędliny i kiełbasa. W 4 stwierdzono dużą różnicę w jakości. Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”. Czekolada Milka z orzechami – w polskich sklepach miała mniej orzechów niż na rynku niemieckim. Lipton Ice Tea Peach – w produkowanej na rynek polski było mniej ekstraktu z herbaty. Ponadto zawierała cukier, fruktozę i słodzik. Na rynku niemieckim – producent dodał tylko cukier. Drugi raz żywność porównano w II kwartale 2018 r. Tym razem kupiono pary produktów głównie w polskich sklepach, 10 w Niemczech. Wybrano te z polską etykietą i w obcej wersji językowej. Chciano porównać, czy są różnice w żywności wyprodukowanej dla polskich konsumentów i tych z Europy Zachodniej. Łącznie sprawdzono 64 pary artykułów spożywczych, duża różnica wystąpiła w 8. W 2 przypadkach – produkty na polski rynek były lepsze. Poniżej wyniki. Drugie testy porównawcze Czekolada Milka Oreo – produkowana dla polskiego konsumenta miała lepszą jakość i była smaczniejsza, co wynikało z badan laboratoryjnych. Zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego. Napój Capri Sun Orange zawierał więcej soku pomarańczowego (20 proc.) niż jego zachodnioeuropejski odpowiednik (7 proc.). Napój FuzeTea - w Polsce – mniejsza zawartość soku brzoskwiniowego i wyraźnie inny smak. Ciastka Leibniz Minis Choco – w Polsce było nieco większe opakowanie, ale zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Monster Munch Original – producent dodał do chrupek glutaminian monosodowy (wzmacniacz smaku), dlatego miały intensywny serowy smak. Ponadto opakowanie w Polsce zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Curly Peanut Classic – w takim samym opakowaniu w Polsce było o 30 g mniej chrupek. Knorr Fix Spaghetti Bolognese – więcej tłuszczu i cukrów w produkcie sprzedawanym w Polsce, a w zachodnioeuropejskim mniej soli. Różnice w smaku i zapachu – w produkcji na polski rynek dominował smak papryki, na zachodnioeuropejski – czosnku. Serek Philadelphia z ziołami – były różnice w produkcji. Serek na nasz rynek był produkowany z mleka, śmietany i białek mlecznych, a na zachodnioeuropejski – z twarogu. Polskie opakowanie miało 125 g, a zachodnioeuropejskie – 175 g. Co dalej Wyniki zostaną przekazane Komisji Europejskiej, która rozpoczyna testy porównawcze produktów i włączy analizy wykonane przez UOKiK do tego badania. Ponadto na poziomie unijnym trwają prace nad pakietem zmian – dyrektywą Omnibus. – Popieramy regulacje przeciwdziałąjące dyskryminacji konsumentów i zapewniające dostęp do dobrych jakościowo produktów w całej Unii. Nowe regulacje muszą być przede wszystkim jasne dla rynku i jego uczestników –wyjaśnia Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK. - Kluczowe dla stwierdzenia naruszenia będzie określenie identyczności produktu. Czy będzie to wyłącznie identyczne oznakowanie, a może również, taka sama masa wyrobu? Bez ustalenia produktu referencyjnego – trudno będzie kontrolującym dokonać rzetelnej oceny, a tym samym konsumentom właściwego wyboru – wyjaśnia Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK. Źródło: UOKiK
Nie dość, że za wiele produktów płacimy znacznie więcej, to jeszcze często dostajemy wersje dużo gorszej jakości niż w krajach zachodnich. Dziennikarze gazety wskazują na przykład na rynek elektroniki ale także "dóbr luksusowych". Za marki luksusowe ankietowani uważają Adidasa i Nike. Rossman w Polsce gorszy niż w Niemczech?Zawyżanie cen i gorsza jakość – takie mają być produkty w sieci Rossmann w Polsce, w porównaniu do tych samych artykułów w drogeriach niemieckich. Mniej składników w kremach i balsamach produktów np. Isana i Alterra (produkty własne sieci Rossmann) i wyższe ceny to ewidentnie nieuczciwe podejście do klientów. Przykładowo to samo mydło kosztuje w Polsce 3,49 zł, a w Niemczech 2,35 zł, przy czym „polskie" ma także mniej składników. Dotyczy to nie tylko mydła, ale wielu produktów. Jeśli weźmiemy pod uwagę zarobki Niemców i Polaków, fakt ten wydaje się tym bardziej karygodny. Oburzona użytkowniczka serwisu Twitter (o loginie ZabX@zabikozord) wysłała w tej sprawie pismo do UOKiK z prośbą, by zbadał sprawę. Jednak taka polityka sklepu nie jest niezgodna z prawem, ponieważ ceny reguluje rynek, a kupując produkt klienci zgadzają się na jego nabycie i zapłatę podanej kwoty. Składam pismo p.#ePUAP do @UOKiKgovPL w sprawie koncernu #Rossmann w kontekście stosowania podwójnych standardów jakości i praw konsumenta! — ŻabX (@zabikozord) 24 sierpnia 2017 Zobacz także: Eurocash mógł stracić 100 mln zł przez oszustów podatkowych Według Rossmanna przyczyna różnic leży w polityce cenowej: sieć tłumaczy, że Polacy bardziej lubią promocje. Rzecznik sieci skomentowała, że sklepy w Polsce są odrębnymi podmiotami (niemiecki Rossmann ma połowę udziałów w polskiej spółce), których działalność opiera się głównie na atrakcyjnych promocjach. Według niej, 50-70 proc. produktów w Polsce jest sprzedawanych po obniżonych cenach. Pod uwagę należy wziąć promocję „Klub Rossmann" oraz "49 proc. zniżki", która regularnie pojawia się co jakiś czas i dotyczy różnych artykułow: raz są to tusze do rzęs, raz produkty do pielęgnacji skóry, innym razem to kremy i balsamy. Niemieccy klienci mają natomiast nie lubić promocji tak, jak Polacy, dlatego kosmetyki kupują w niższych, ale regularnych cenach. Sprawdź również: Urzędnicy bez podwyżek. Nie dostanie ich 120 tys. pracowników służby cywilnej Rzeczniczka skomentowała także różnice w składzie produktów sieci w Polsce i za granicą. Według niej wynika to z „nieścisłości w tłumaczeniu etykiet". Sieć zadeklarowała także, że zajmie się wyjaśnieniem sprawy i ustosunkuje się do przytoczonych przez niezadowoloną klientkę zarzutów. Polecamy: W Rzymie kryzys wody. Będą problemy z dostawą Warto przeczytać: Beata Szydło głosowała za uchyleniem sankcji za niepłacenie podatków Zobacz: Internauci zapowiadali bojkot produktów Maspexu. Tymczasem sprzedaż Tigera rośnie Źródło:

Jakość handlowa świeżych owoców i warzyw skontrolowanych w I kwartale 2009 roku w zakresie wymagań minimalnych, wymagań zadeklarowanej klasy jakości, wielkości i prezentacji była na wysokim poziomie - uznała Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Nieprawidłowości w tym zakresie stanowiły 1-3 proc. liczby partii oraz ok. 1proc. masy partii.

„Super Express”: – Parlament Europejski przyjął rezolucję, dzięki której podobno nie będzie już można wysyłać do krajów naszego regionu produktów gorszej jakości. Polacy i kilka innych nacji byli niestety traktowani przez wiele koncernów jako obywatele drugiej kategorii. Maciej Ptaszyński: – Na pewno jest to krok w dobrym kierunku. Jednak najbardziej przykre w tej sprawie jest to, że w ogóle takie kroki trzeba było podjąć! To, że ktoś wpadł na pomysł, by tego typu praktyki robić! Europa Środkowa i Wschodnia, kraje należące do Unii Europejskiej, mają takie same prawa jak inne kraje członkowskie. I fakt, że komuś przyszło do głowy, by wprowadzać tu podwójne standardy, jest porażający, nieakceptowalny i smutny. - I po rezolucji ma to szansę się zmienić? - To, co zrobił europarlament należy ocenić wysoko. Dobre, choć zarazem szokujące jest to, że ktoś wreszcie musiał przyjąć legislacyjne rozwiązania, które uświadomią wielkim koncernom, że pewnych praktyk nie należy się dopuszczać. Odkąd rozpoczęła się transformacja w 1989 roku, marki zachodnie postrzegane były jako te, które oferują najwyższą jakość... - To, wraz z siłą tych koncernów, dawało im nokautująca przewagę na rynku… - I tym bardziej smutne, że właśnie właściciele takich marek w Polsce się tego dopuszczali. Decyzja Parlamentu Europejskiego przypomina także, że należąc do UE korzystamy także z tego, że jej instytucje troszczą się o obywateli Polski dostarczając realne rozwiązania problemów. – Dobrze, ale konkretnie – na czym polegał proceder, o którym pan mówi? Koncerny żywnościowe do hipermarketów wysyłały na przykład produkty z mniejszą zawartością cukru w cukrze? Były niespełniane normy ekologiczne? – Problem dotyczył głównie produktów spożywczych. Ich jakości. Agendy rządowe zajmujące się szczegółowym monitorowaniem jakości produktów podawały przykłady takich różnic. My, jako Polska Izba Handlowa mieliśmy świadomość, że problem z przysyłaniem do krajów Europy Środkowej „gorszych” produktów był faktem. – Z których krajów pochodziły te produkty gorszej jakości? – Jako Polska Izba Handlowa nie zajmowaliśmy się tymi szczegółami. Zajmowaliśmy się konkretnym stanem prawnym, który taki proceder umożliwiał. Zwracaliśmy uwagę i zabiegaliśmy o konkretne rozwiązania legislacyjne, które doprowadziłyby do zakończenia takich praktyk. – Wspomniał pan, że ta skandaliczna praktyka dotyczyła głównie produktów spożywczych. Głównie, czyli do Polski przysyłano także gorszej jakości np. sprzęt elektroniczny, czy chemię gospodarczą? – Najwięcej mówiło się o żywności, ale w powszechnej świadomości istnieje pogląd, że również chemia gospodarcza na Zachodzie może się różnić od tej, sprzedawanej w Polsce. Proszę zwrócić uwagę, że w wielu miejscach w Polsce działają takie punkty sprzedaży, a nawet stacjonarne sklepy, które to podkreślają… - „Chemia z Niemiec”. - Z tego, czy innego kraju. Wyraźnie to jednak podkreślają! Więc to w domyśle sugerowało, że te produkty mogą się różnić od tych dostępnych w polskich sklepach. – Czy w jakikolwiek sposób, a jeśli tak, to jaki, producenci tłumaczyli to nierówne traktowanie krajów z Europy Środkowej? – Spotkałem się z takimi tłumaczeniami. Mówiono, że różnej jakości produkty trafiają na różne rynki z uwagi na to, że są „różnice w preferencjach konsumentów”. Nie przeczę, że takie różnice są – na przykład w różnych krajach za słodycze uważa się coś innego. Każda nacja ma swoje upodobania kulinarne. Ale jeżeli robimy coś o marce globalnej, sama myśl, że produkty trafiające na nasz rynek miałyby się czymś różnić, jest nie do zaakceptowania i nie do przyjęcia. Rozmawiał Przemysław Harczuk Nasi południowi sąsiedzi toczą walkę nie tylko z polską żywnością. Od lat porównują produkty sprzedawane pod tą samą marką na Zachodzie i na ich rynku – potwierdzając, że żywność trafiająca do wschodnioeuropejskich supermarketów łączy z tą zza Odry i Dunaju tylko opakowanie Rafał Stępniewski / 29 stycznia 2019 IMCO przegłosowała projekt dyrektywy chroniącej konsumentów. Zawiera on zakaz sprzedaży wyrobów podwójnej jakości: gorszych — na rynek wschodni, a lepszych — na zachodni, albo odwrotnie, bo takie sytuacje, choć rzadziej, również się zdarzają. Unia Europejska od 2017 r. finansuje program, w ramach którego inspekcje handlowe w krajach UE porównują tysiące par produktów. Z analiz wynika, że co najmniej kilkanaście procent wyrobów, noszących identyczne nazwy i tak samo opakowanych, różni się składem i właściwościami. Produkty z Niemiec są lepsze od polskich? Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pod koniec 2017 r. po raz pierwszy porównał jakość produktów spożywczych w Polsce i w Niemczech. Zakupiono 37 par artykułów żywnościowych w polskich i niemieckich sklepach. W czterech przypadkach stwierdzono dużą różnicę w jakości: Chipsy paprykowe Crunchips – mimo identycznego opakowania, w polskich sklepach jest o 25 g mniej chipsów. Polskie — smażone na oleju palmowym: zawierały glutaminian monosodowy, miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie – na oleju słonecznikowym: były bez wzmacniacza smaku. Producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich. Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”. Czekolada Milka z orzechami – w polskich sklepach miała mniej orzechów niż na rynku niemieckim. Lipton Ice Tea Peach – w produkowanej na rynek polski było mniej ekstraktu z herbaty. Ponadto zawierała cukier, fruktozę i słodzik. Na rynku niemieckim – producent dodał tylko cukier. Po raz drugi porównania żywności dokonano w II kwartale 2018 r. Tym razem kupiono pary produktów głównie w polskich sklepach oraz 10 — w Niemczech. Oto wyniki: Czekolada Milka Oreo – produkowana dla polskiego konsumenta miała lepszą jakość i była smaczniejsza, co wynikało z badan laboratoryjnych. Zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego. Napój Capri Sun Orange zawierał więcej soku pomarańczowego (20 proc.) niż jego zachodnioeuropejski odpowiednik (7 proc.). Napój FuzeTea — w Polsce: mniejsza zawartość soku brzoskwiniowego i wyraźnie inny smak. Ciastka Leibniz Minis Choco – w Polsce było nieco większe opakowanie, ale zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Monster Munch Original – producent dodał do chrupek glutaminian monosodowy (wzmacniacz smaku), dlatego miały intensywny serowy smak. Ponadto opakowanie w Polsce zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Curly Peanut Classic – w takim samym opakowaniu w Polsce było o 30 g mniej chrupek. Knorr Fix Spaghetti Bolognese – więcej tłuszczu i cukrów w produkcie sprzedawanym w Polsce, a w zachodnioeuropejskim — mniej soli. Różnice w smaku i zapachu – w produkcji na polski rynek dominował smak papryki, na zachodnioeuropejski – czosnku. Serek Philadelphia z ziołami – były różnice w produkcji. Serek na nasz rynek był produkowany z mleka, śmietany i białek mlecznych, a na zachodnioeuropejski – z twarogu. Polskie opakowanie miało 125 g, a zachodnioeuropejskie – 175 g. ZOBACZ TEŻ: Dodatki „E” w polskiej żywności bez właściwej kontroli Dlaczego do Polski trafiają produkty gorszej jakości? Producenci, głównie globalne koncerny, podwójną jakość produktów tłumaczą odmiennymi upodobaniami i potrzebami konsumentów z różnych krajów. Członkowie IMCO zwracają uwagę, że trudno w ten sposób wyjaśnić, dlaczego np. tańszy i niezdrowy olej palmowy spotykamy w wyrobach oferowanych w biedniejszych krajach Europy, natomiast lepsze i zdrowsze składniki występują na Zachodzie. Upodobaniami konsumentów trudno również wytłumaczyć lepsze składniki w proszku do prania, albo mniej chrupek w identycznym, a nawet większym opakowaniu – stwierdza IMCO. Europosłowie postanowili zakazać takich praktyk. Służyć temu mają przepisy o zakazie stosowania podwójnych standardów — zaproponowane przez polską europosłankę, Różę Thun — przyjęte przez Komisję Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Parlamentu Europejskiego. Projektem zajmą się Komisja i Rada Europejska oraz Parlament Europejski. ZOBACZ TEŻ: Żywność pełna chemii? Sprawdź, jak zareklamować jedzenie bez wychodzenia z domu Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami prawnymi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych - poniżej masz szybkie linki do udostępnień. Czy ten artykuł był przydatny? Wybierając najlepsze tabletki na pamięć i koncentrację, mamy pewność, że są one bezpieczne dla naszego zdrowia. Produkty gorszej jakości mogą zawierać szkodliwe składniki lub być produkowane w niehigienicznych warunkach. 5. Opinie innych użytkowników. Przed zakupem warto zapoznać się z opiniami innych użytkowników.

Teoretycznie w związku 28 demokratycznych państw wchodzących w skład Unii Europejskiej powinny panować takie same standardy. Niestety badania pokazują, co innego — instytucje państwowe z Węgier, Rumunii i Słowacji dowodzą: do Europy Środkowo-Wschodniej trafia żywność i produkty gorszej jakości. Zrzeszone kraje opublikowały raport, z którego wynika, że firmy świadomie stosują różne standardy dostosowane do poszczególnych regionów w Unii Europejskiej — tłumaczą się innymi przyzwyczajeniami nie bierze aktywnego udziału w sporze, chociaż jako państwo też na tym traci, ponieważ konsumenci spożywają żywność zakupione za podobną cenę, jak w innych państwach, a które są gorszej Państwo wchodząc w skład Unii Europejskiej musiało sprostać szeregom wymagań. Rolnicy musieli dostosować działanie gospodarek do takiego samego poziomu. Wielu z nich dostało duże dotacje na zakup sprzętu, ciągników, czy na modernizację gospodarstwa. Założenie było takie, że wśród 28 państw panować ma taka sama jakość produktów. Finansowanie zewnętrzne mogły dostać wszystkie firmy, które zajęły się produkcją ekologicznej, bio, czy naturalnej żywności. Dlaczego w takim razie jest tak, że jak jedziemy do Niemiec, Austrii, czy Francji to czekolada zupełnie inaczej smakuje? Podczas czytania składu tego samego produktu, co w Polsce, różni on się? Podwójne standardy panują nie tylko w żywności, ale także w chemii. Kto choć raz nie przywiózł proszku, czy kosmetyków z zagranicy? Wszyscy się śmiejemy w takich sytuacjach z Polaków, ale nie ma się dziwić, że niektórzy tak robią. Za taką samą cenę poza granicami możemy kupić produkty o lepszej jakości — dlaczego z tego nie skorzystać?Podstawowym pytaniem, które możemy zadać w tej sytuacji jest to, jak można sprawdzić, czy dana rzecz się różni. Zazwyczaj posiada nawet identycznie opakowanie. Różnicę możemy odnaleźć w liście składników, która na Słowacji, czy w Polsce charakteryzuje się obecnością tańszych zamienników. Firmy wprowadziły selekcję do produkcji — zależy przede wszystkim od rynku, na który trafia. Dla jednych trzeba starać się bardziej, dla innych mniej — dają nam do zrozumienia wielkie korporacje.

System ochrony produktów ChNP, ChOG, GTS. System ochrony produktów ChNP, ChOG, GTS w UE regulowany jest Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1151/2012 z dnia 21 listopada 2012 r. w sprawie systemów jakości produktów rolnych i środków spożywczych, , rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 2019/787 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie definicji, opisu Sklep z warzywami i owocami/Obrazek ilustracyjny. / foto: PxHere REKLAMA Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Unii Europejskiej przygotowała raport dotyczący różnic produktów na europejskich rynkach. Teraz już wiadomo, które popularne produkty są sprzedawane w Polsce w gorszych wersjach. Lista „gorszych” wersji dla Polaków jest dość spora i zadziwiająca. Wśród różnic między produktami jakie trafiają do Polski i na inne rynki EU są napoje. Np. napój herbaciany o smaku brzoskwiniowym w Polsce ma 0,1 proc. soku brzoskwiniowego z koncentratu, w Niemczech 3 proc., a w Danii 5 proc. REKLAMA Serek twarogowy w Niemczech jest w 100 proc. naturalny. W Polsce dodaje się do niego kwasek cytrynowy, mleko w proszku i „naturalne aromaty”. W produktach na rynek polski często jest więcej składników, z reguły tańszych, tzw. „wypełniaczy” zapewniających firmom dodatkowe oszczędności. Jednak opakowania prawnie niczym się nie różnią, co wprowadza klientów w błąd. Kolejnymi produktami, w których dochodzi do manipulacji są czekolady z orzechami. Komisja zauważyła że czekolada w Austrii miała na cm2 więcej orzechów niż np. w Bułgarii. Olbrzymie różnice jakościowe są w chipsach. Na rynku europejskim są ich aż cztery kategorie. Np. w Hiszpanii używany jest olej kukurydziany (najlepszy), w Danii, Francji i w Holandii słonecznikowy i rzepakowy (dobry). Natomiast w Polsce, na Litwie, Słowacji, Węgrzech i w Czechach używany jest najgorszy – palmowy. Nawet w napojach gazowanych pojawiły się różnice. W Chorwacji Coca-Cola ma więcej cukru niż ta w Polsce. Za to w Polsce Fanta jest bardziej energetyczna, niż ta we Francji i ma więcej węglowodanów i cukrów. Różnice stwierdzone też w paście pomidorowej. Produkt w wersji dla Polaków ma w składzie kwas spożywczy, czyli kwas cytrynowy, którego nie ma w produkcie niemieckim, czy francuskim. Zawiera też więcej cukru, jest bardziej kaloryczny. Ostatnim przykładem były paluszki rybne. W Polsce mają one znacznie więcej panierki, co producenci próbują tłumaczyć twierdzeniem, że Polacy takie lubią. Źródło: NaTemat REKLAMA Jak mówił, polskie produkty, np. jabłka czy truskawki "muszą mieć takie same szanse trafiania na europejskie stoły, europejskie półki, jak jabłka innych krajów zachodniej Europy, jak truskawki hiszpańskie czy włoskie". Produkty gorszej jakości w Polsce? O co chodzi dokładnie? Pisaliśmy już o tym w prawiekonsumenckim. Unia
Polska polityka energetyczna budzi kolejne kontrowersje. Obok problemów związanych z wojną na Ukrainie i wsparciem dla uchodźców, szalejącą inflacją oraz rosnącymi cenami produktów i usług powraca problem znalezienia odpowiedniej strategii energetycznej na nadchodzący sezon grzewczy. W rozporządzeniu z dnia 27 czerwca 2022 r. (Dz. U. 2022, poz. 1351) Minister Klimatu i Środowiska Anna Moskwa zezwoliła na sprzedaż węgla złej jakości przez 60 dni poprzez wstrzymanie stosowania wyższych wymagań jakościowych dla paliw stałych określonych w przepisach rozporządzenia Ministra Energii z 2018 roku – pisze dr Olga Hałub-Kowalczyk, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego WPiA Uniwersytetu Wrocławskiego w internetowym blogu w W praktyce oznacza to, że do 28 sierpnia gospodarstwa domowe mogą kupować węgiel kamienny o podwyższonej zawartości siarki i rtęci, a także szkodliwe odpady wydobywcze, z osadów wydobywczych, których sprzedaż od 2018 r. jest zablokowana. Decyzja ta już teraz budzi spore kontrowersje nie tylko wśród działaczy na rzecz klimatu, ale także wśród samorządowych władz wojewódzkich wdrażających tzw. uchwały antysmogowe. Ponadto Komisja Europejska przygląda się kolejnym działaniom polskiego rządu i władz lokalnych w zakresie polityki klimatycznej. Dalszy los zielonej transformacji i realistyczne terminy realizacji celów Europejskiego Zielonego Ładu stają pod znakiem zapytania. Zastosowanie rozporządzenia i zakup węgla gorszej jakości w okresie wakacyjnym może oznaczać kolejny sezon grzewczy z wyziewami smogu w kolejnych miesiącach. Strategia polskiego rządu wydaje się stwarzać konflikt między suwerennością energetyczną a bezpieczeństwem ekologicznym. Odpowiedź na kryzys czy poszukiwanie rynków? Do ustawy o systemie monitorowania i kontroli jakości paliw z 2018 r. wprowadzono przepis stanowiący, że w przypadku wystąpienia na rynku nadzwyczajnych zdarzeń skutkujących zmianą warunków dostaw paliw stałych utrudniających spełnienie wymagań jakościowych lub zagrażających Bezpieczeństwo energetyczne Polski rząd może odstąpić od stosowania dotychczasowych wymagań na okres nie dłuższy niż 60 dni, mając na uwadze interesy odbiorców i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Minister Klimatu i Środowiska oparła swoją ostatnią decyzję z 27 czerwca 2022 r. na fakcie, że ceny węgla znacznie wzrosły z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę i decyzji polskiego rządu o zaprzestaniu importu paliw z Rosji. Wynika to z naturalnie wyższego „popytu na węgiel, kosztem gazu ziemnego, oraz przejściowo mniejszej dostępności surowca, wynikającej z konieczności zabezpieczenia dostaw węgla z krajów innych niż Rosja”. Ponadto argumentowano, że „obecna wyjątkowa sytuacja ma bezpośredni wpływ na rynki energii, co stwarza ryzyko, że obywatele nie będą mogli kupić węgla opałowego, co może przyczynić się do wzrostu ubóstwa energetycznego”. Uznano zatem, że rezygnacja z wymagań jakościowych dla paliw stałych wprowadzanych do obrotu w sektorze bytowym i komunalnym będzie działaniem krótkoterminowym, które znacząco obniża cenę i jednocześnie poprawia dostępność węgla dla gospodarstw domowych. Krytycy strategii polskiego rządu przekonują, że jest to krok wstecz w polityce antysmogowej, a efektem tej decyzji będzie ponowne zwiększenie stężenia PM10 w sezonie grzewczym. W konsekwencji znacznie wzrośnie zanieczyszczenie powietrza substancjami szkodliwymi, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla osób cierpiących na choroby układu oddechowego. Krytycy tego rozwiązania twierdzą również, że choć dopuszczenie węgla gorszej jakości stało się możliwe z powodu agresji Rosji na Ukrainę, to w rzeczywistości jest to pretekst do zwiększenia rynku sprzedaży węgla gorszej jakości, który został zgromadzony od 2018 roku. Kupowanie – tak, palenie – nie Rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska weszło w życie już dzień po jego uchwaleniu, ale od początku napotkało szereg problemów związanych z jego stosowaniem. Po pierwsze, rozporządzenie pozwala tylko na zakup węgla, ale nie pozwala na jego spalanie. W rzeczywistości to ostatnie leży w gestii sejmików wojewódzkich, które mogą, ale nie muszą, pozwolić na spalenie surowca gorszej jakości. Hipotetycznie więc możliwe jest, że gospodarstwo domowe zaopatrzy się w kilka ton węgla, by potem nie móc go wykorzystać z powodu decyzji władz lokalnych. Problem wykorzystania „brudnych” źródeł energii powrócił do województw, które już we wcześniejszych latach wprowadzały restrykcyjne uchwały antysmogowe. Jako przykład można podać województwo małopolskie. Obecnie trwa ożywiona dyskusja na temat liberalizacji wymogów wprowadzonych przez rezolucję antysmogową. Może się okazać, że w niedalekiej przyszłości walka o przyjęcie dotychczasowych uchwał antysmogowych w najbardziej zanieczyszczonych regionach kraju, które do tej pory przynosiły oczekiwane efekty poprawy jakości powietrza, okaże się krótkotrwała. Nie będzie triumfu ze względu na wyjątek wprowadzony najnowszym rozporządzeniem, obejmujący nadchodzący okres grzewczy. Jeden krok do przodu, dwa kroki do tyłu Warto zauważyć, że władze województwa małopolskiego rozpoczęły już prace nad przedłużeniem okresu na wymianę niekwalifikujących się (tzw. bezklasowych) grzejników jeszcze przed wydaniem rozporządzenia przez Ministra Klimatu i Środowiska, co spotkało się z natychmiastową reakcją Komisji Europejskiej . W mediach społecznościowych pojawiło się oświadczenie o profilu Polityki Regionalnej UE w Polsce, w którym informowano, że podejmując ten krok Małopolska ryzykuje utratę środków unijnych przeznaczonych na realizację uchwał antysmogowych i programu „Czyste Powietrze”. W kontekście tych wydarzeń należy mieć na uwadze dwie okoliczności. Pierwsza to konieczność wypełnienia przez Polskę zobowiązań wynikających z Europejskiego Zielonego Ładu. Pomimo wojny na Ukrainie i związanych z nią problemów energetycznych, Unia Europejska nadal nie wycofuje się z ambitnego celu osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Jednak po posiedzeniu Rady Energetycznej UE, 27 czerwca 2022 roku, polska minister Klimatu i Środowiska stwierdziła, że „mamy zastrzeżenia do zbyt ambitnego tempa zmian [w realizacji celów klimatycznych – przyp. autorki], które Komisja Europejska narzuca państwom członkowskim. W opinii Polski wskaźnik ten powinien być dostosowany do możliwości każdego kraju i uwzględniać jego specyfikę”. Ponadto należy przypomnieć, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już w 2018 r. orzekł (C-336/16), że Polska nie wypełniła zobowiązań wynikających z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy. Ostatnie działania rządu w Warszawie dopuszczające do obrotu węgiel gorszej jakości mogą postawić pod znakiem zapytania zdolność i chęć Polski do spełnienia wymogów UE. Nie można wykluczyć, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedłuży dotychczasowy 60-dniowy okres zakupowy pomimo uruchomienia 15 lipca 2022 r. nowego programu „Czyste Powietrze+”. Jego celem jest wsparcie gospodarstw domowych w Polsce poprzez prefinansowanie wymiany bezklasowych grzejników i termoizolacji domów Przyszłe wyzwania Polityka energetyczna Polski wydaje się zmierzać w dwóch różnych kierunkach. Z jednej strony obserwujemy dążenie władz samorządowych do poprawy jakości powietrza i tworzenia nowych narzędzi zachęcających gospodarstwa domowe do inwestowania w systemy grzewcze nowej generacji i odnawialne źródła energii. Z drugiej strony węgiel nadal jest głównym źródłem w miksie energetycznym Polski z ponad 70-proc. udziałem w 2021 r., podczas gdy w Europie średnia oscylowała wokół 14 proc. W związku z tym najnowsze przepisy zezwalające na sprzedaż węgla gorszej jakości mogą ponownie doprowadzić do dramatycznego wzrostu zanieczyszczenia powietrza, powodując problemy zdrowotne u wielu osób. Może to również skutkować szeregiem pozwów klimatycznych przeciwko polskiemu rządowi. Ponadto możliwy jest kolejny poważny spór między Polską a UE związany z tym problemem. Za kilka miesięcy może się okazać, że cena za suwerenność energetyczną opartą na węglu i niższych kosztach energii może być, niestety, znacznie wyższa niż oczekiwane korzyści. Olga Hałub-Kowalczyk Zdjęcie ilustrujące: Źródło: Wikimedia Commons Tłumaczenie: Google
.
  • bmf7duo2wt.pages.dev/83
  • bmf7duo2wt.pages.dev/420
  • bmf7duo2wt.pages.dev/520
  • bmf7duo2wt.pages.dev/94
  • bmf7duo2wt.pages.dev/835
  • bmf7duo2wt.pages.dev/111
  • bmf7duo2wt.pages.dev/728
  • bmf7duo2wt.pages.dev/185
  • bmf7duo2wt.pages.dev/140
  • bmf7duo2wt.pages.dev/49
  • bmf7duo2wt.pages.dev/458
  • bmf7duo2wt.pages.dev/590
  • bmf7duo2wt.pages.dev/662
  • bmf7duo2wt.pages.dev/624
  • bmf7duo2wt.pages.dev/176
  • produkty gorszej jakości w polsce