Zlecone badania przez Komisję Europejską wykazały ciekawe zjawisko, które może wiele osób zaniepokoić. Chodzi mianowicie o produkty dostarczane do poszczególnych krajów. Ich jakość różni się w zależności od państwa, do którego są eksportowane. Komisja Europejska zleciła przeprowadzenie badań, które wykazało iż większość tych samych produktów sprzedawanych w różnych krajach europejskich różni się składem. Według przedstawionego raportu przez organizację różnice są widoczne przede wszystkim w smaku, wyglądzie, a także konsystencji danych artykułów spożywczych. To znaczna różnica i niepokojąca, co zmusiło Komisję do uważniejszego przyjrzenia się danej sprawie. Szczególnie jest ona widoczna na polskich sklepowych półkach. Różnice w poszczególnych produktach W badaniu Wspólnego Centrum Badawczego działającego u boku Komisji Europejskiej, wzięli udział odpowiedni testerzy, którzy próbowali poszczególnych produktów. Wyniki przeprowadzonych testów mogą być dla większości szokujące, gdyż pokazują, jak konkretne artykuły spożywcze różnią się ze względu na kraj, w którym są sprzedawane. W przedstawionym dokumencie przez organizację, wyróżnione zostały konkretne punkty jak smak, konsystencja, a nawet kolor sprawdzanego produktu. Najbardziej poszkodowanym rynkiem sprzedażowym w Europie według dokumentu jest Polska. To na jej rynek trafiają artykuły spożywcze gorszego sortu. Wśród nich znajduje się kilka popularnych produktów, które często trafiają do koszyka podczas zakupów. Coca-cola inna na polskich półkach Według przeprowadzonych badań, jednym z produktów, jaki wyróżnia się na europejskich półkach sklepowych, jest Coca-cola. Sprzedawany napój w Polsce jest zdecydowanie słodszy, a także ma intensywniejszy smak oraz kolor niż ta przykładowo na Łotwie. Plusem napoju sprzedawanego w polskich sklepach jest to, że jest ona mniej kaloryczna niż w innych krajach europejskich. To oznacza iż była słodzona innym słodzikiem, a także jego mniejszą ilością. Słynne piwo pod lupą Osoby biorące udział w badaniu, testowały także piwo marki Desperados o smaku Tequili. Wynik przeprowadzonych testów jest dość zaskakujący, gdyż okazało się, iż produkt znajdujący się na polskich półkach sklepowych jest bardziej gorzki w smaku, niż w innych krajach europejskich. Inny aromat jest znacznie wyczuwalny. To ewidentnie pokazuje, że na polskie półki sklepowe trafia gorszej jakości produkt. Gotowa herbata Innym produktem uczestniczącym w badaniu była herbata Fuze Tea. Tutaj również sporo osób będzie zaskoczonych, gdyż jej jakość w Polsce jest również gorsza. Herbata dokładniej o smaku brzoskwini i hibiskusa ma kolor ciemnobrązowy. Zupełnie inaczej produkt prezentuje się u zachodnich sąsiadów Polski, gdzie herbata ma jasny w miarę przejrzysty kolor, a aromat jest zdecydowanie lżejszy. To znaczna różnica, gdyż inny wygląd pokazuje jak różnią się te same produkty w inny krajach. To kolejny przykład artykułu spożywczego, pokazujący gorszej jakości składniki w polskich sklepach. Prawdopodobnie dany produkt zawiera w składzie niezbyt dobre dodatki, które skutkują inną barwą. Gorsze produkty na polskich półkach Przeprowadzone badania wykazują jednoznacznie, iż produkty sprzedawane w Polsce są znacznie gorszej jakości niż te w innych krajach. Prezentują to przebadane produkty jak Coca- cola, piwo Desperados czy gotowa herbata Fuze Tea. Całe zjawisko znajduje się pod lupą Komisji Europejskiej, która zapowiedziała kolejne badania, a także rozwiązanie całej sytuacji. Przy zakupie danych produktów warto przyjrzeć się składom poszczególnych składników. Z czasem sprawa z różniącymi się poszczególnymi produktami powinna być wyjaśniona. Mimo wszystko każda różnica poróżniająca dane produkty spożywcze jest niepokojąca, dlatego też Komisja Europejska nie pozostawia tej sprawy samoczynnie.
Branża wskazuje też, że sami producenci robią krok w kierunku zmian. Zapowiadają np. to, że olej palmowy zastąpią zdrowszymi tłuszczami. Dzięki temu zbliżymy się do zachodnich standardów. Coś za coś. I tak dla przykładu w Niemczech Actimel zawiera odtłuszczony jogurt mleczny i wodę, a w Polsce – mleko częściowo odtłuszczone.Jakość handlowa świeżych owoców i warzyw skontrolowanych w I kwartale 2009 roku w zakresie wymagań minimalnych, wymagań zadeklarowanej klasy jakości, wielkości i prezentacji była na wysokim poziomie - uznała Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Nieprawidłowości w tym zakresie stanowiły 1-3 proc. liczby partii oraz ok. 1proc. masy partii.
„Super Express”: – Parlament Europejski przyjął rezolucję, dzięki której podobno nie będzie już można wysyłać do krajów naszego regionu produktów gorszej jakości. Polacy i kilka innych nacji byli niestety traktowani przez wiele koncernów jako obywatele drugiej kategorii. Maciej Ptaszyński: – Na pewno jest to krok w dobrym kierunku. Jednak najbardziej przykre w tej sprawie jest to, że w ogóle takie kroki trzeba było podjąć! To, że ktoś wpadł na pomysł, by tego typu praktyki robić! Europa Środkowa i Wschodnia, kraje należące do Unii Europejskiej, mają takie same prawa jak inne kraje członkowskie. I fakt, że komuś przyszło do głowy, by wprowadzać tu podwójne standardy, jest porażający, nieakceptowalny i smutny. - I po rezolucji ma to szansę się zmienić? - To, co zrobił europarlament należy ocenić wysoko. Dobre, choć zarazem szokujące jest to, że ktoś wreszcie musiał przyjąć legislacyjne rozwiązania, które uświadomią wielkim koncernom, że pewnych praktyk nie należy się dopuszczać. Odkąd rozpoczęła się transformacja w 1989 roku, marki zachodnie postrzegane były jako te, które oferują najwyższą jakość... - To, wraz z siłą tych koncernów, dawało im nokautująca przewagę na rynku… - I tym bardziej smutne, że właśnie właściciele takich marek w Polsce się tego dopuszczali. Decyzja Parlamentu Europejskiego przypomina także, że należąc do UE korzystamy także z tego, że jej instytucje troszczą się o obywateli Polski dostarczając realne rozwiązania problemów. – Dobrze, ale konkretnie – na czym polegał proceder, o którym pan mówi? Koncerny żywnościowe do hipermarketów wysyłały na przykład produkty z mniejszą zawartością cukru w cukrze? Były niespełniane normy ekologiczne? – Problem dotyczył głównie produktów spożywczych. Ich jakości. Agendy rządowe zajmujące się szczegółowym monitorowaniem jakości produktów podawały przykłady takich różnic. My, jako Polska Izba Handlowa mieliśmy świadomość, że problem z przysyłaniem do krajów Europy Środkowej „gorszych” produktów był faktem. – Z których krajów pochodziły te produkty gorszej jakości? – Jako Polska Izba Handlowa nie zajmowaliśmy się tymi szczegółami. Zajmowaliśmy się konkretnym stanem prawnym, który taki proceder umożliwiał. Zwracaliśmy uwagę i zabiegaliśmy o konkretne rozwiązania legislacyjne, które doprowadziłyby do zakończenia takich praktyk. – Wspomniał pan, że ta skandaliczna praktyka dotyczyła głównie produktów spożywczych. Głównie, czyli do Polski przysyłano także gorszej jakości np. sprzęt elektroniczny, czy chemię gospodarczą? – Najwięcej mówiło się o żywności, ale w powszechnej świadomości istnieje pogląd, że również chemia gospodarcza na Zachodzie może się różnić od tej, sprzedawanej w Polsce. Proszę zwrócić uwagę, że w wielu miejscach w Polsce działają takie punkty sprzedaży, a nawet stacjonarne sklepy, które to podkreślają… - „Chemia z Niemiec”. - Z tego, czy innego kraju. Wyraźnie to jednak podkreślają! Więc to w domyśle sugerowało, że te produkty mogą się różnić od tych dostępnych w polskich sklepach. – Czy w jakikolwiek sposób, a jeśli tak, to jaki, producenci tłumaczyli to nierówne traktowanie krajów z Europy Środkowej? – Spotkałem się z takimi tłumaczeniami. Mówiono, że różnej jakości produkty trafiają na różne rynki z uwagi na to, że są „różnice w preferencjach konsumentów”. Nie przeczę, że takie różnice są – na przykład w różnych krajach za słodycze uważa się coś innego. Każda nacja ma swoje upodobania kulinarne. Ale jeżeli robimy coś o marce globalnej, sama myśl, że produkty trafiające na nasz rynek miałyby się czymś różnić, jest nie do zaakceptowania i nie do przyjęcia. Rozmawiał Przemysław Harczuk Nasi południowi sąsiedzi toczą walkę nie tylko z polską żywnością. Od lat porównują produkty sprzedawane pod tą samą marką na Zachodzie i na ich rynku – potwierdzając, że żywność trafiająca do wschodnioeuropejskich supermarketów łączy z tą zza Odry i Dunaju tylko opakowanie Rafał Stępniewski / 29 stycznia 2019 IMCO przegłosowała projekt dyrektywy chroniącej konsumentów. Zawiera on zakaz sprzedaży wyrobów podwójnej jakości: gorszych — na rynek wschodni, a lepszych — na zachodni, albo odwrotnie, bo takie sytuacje, choć rzadziej, również się zdarzają. Unia Europejska od 2017 r. finansuje program, w ramach którego inspekcje handlowe w krajach UE porównują tysiące par produktów. Z analiz wynika, że co najmniej kilkanaście procent wyrobów, noszących identyczne nazwy i tak samo opakowanych, różni się składem i właściwościami. Produkty z Niemiec są lepsze od polskich? Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pod koniec 2017 r. po raz pierwszy porównał jakość produktów spożywczych w Polsce i w Niemczech. Zakupiono 37 par artykułów żywnościowych w polskich i niemieckich sklepach. W czterech przypadkach stwierdzono dużą różnicę w jakości: Chipsy paprykowe Crunchips – mimo identycznego opakowania, w polskich sklepach jest o 25 g mniej chipsów. Polskie — smażone na oleju palmowym: zawierały glutaminian monosodowy, miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie – na oleju słonecznikowym: były bez wzmacniacza smaku. Producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich. Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”. Czekolada Milka z orzechami – w polskich sklepach miała mniej orzechów niż na rynku niemieckim. Lipton Ice Tea Peach – w produkowanej na rynek polski było mniej ekstraktu z herbaty. Ponadto zawierała cukier, fruktozę i słodzik. Na rynku niemieckim – producent dodał tylko cukier. Po raz drugi porównania żywności dokonano w II kwartale 2018 r. Tym razem kupiono pary produktów głównie w polskich sklepach oraz 10 — w Niemczech. Oto wyniki: Czekolada Milka Oreo – produkowana dla polskiego konsumenta miała lepszą jakość i była smaczniejsza, co wynikało z badan laboratoryjnych. Zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego. Napój Capri Sun Orange zawierał więcej soku pomarańczowego (20 proc.) niż jego zachodnioeuropejski odpowiednik (7 proc.). Napój FuzeTea — w Polsce: mniejsza zawartość soku brzoskwiniowego i wyraźnie inny smak. Ciastka Leibniz Minis Choco – w Polsce było nieco większe opakowanie, ale zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Monster Munch Original – producent dodał do chrupek glutaminian monosodowy (wzmacniacz smaku), dlatego miały intensywny serowy smak. Ponadto opakowanie w Polsce zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Curly Peanut Classic – w takim samym opakowaniu w Polsce było o 30 g mniej chrupek. Knorr Fix Spaghetti Bolognese – więcej tłuszczu i cukrów w produkcie sprzedawanym w Polsce, a w zachodnioeuropejskim — mniej soli. Różnice w smaku i zapachu – w produkcji na polski rynek dominował smak papryki, na zachodnioeuropejski – czosnku. Serek Philadelphia z ziołami – były różnice w produkcji. Serek na nasz rynek był produkowany z mleka, śmietany i białek mlecznych, a na zachodnioeuropejski – z twarogu. Polskie opakowanie miało 125 g, a zachodnioeuropejskie – 175 g. ZOBACZ TEŻ: Dodatki „E” w polskiej żywności bez właściwej kontroli Dlaczego do Polski trafiają produkty gorszej jakości? Producenci, głównie globalne koncerny, podwójną jakość produktów tłumaczą odmiennymi upodobaniami i potrzebami konsumentów z różnych krajów. Członkowie IMCO zwracają uwagę, że trudno w ten sposób wyjaśnić, dlaczego np. tańszy i niezdrowy olej palmowy spotykamy w wyrobach oferowanych w biedniejszych krajach Europy, natomiast lepsze i zdrowsze składniki występują na Zachodzie. Upodobaniami konsumentów trudno również wytłumaczyć lepsze składniki w proszku do prania, albo mniej chrupek w identycznym, a nawet większym opakowaniu – stwierdza IMCO. Europosłowie postanowili zakazać takich praktyk. Służyć temu mają przepisy o zakazie stosowania podwójnych standardów — zaproponowane przez polską europosłankę, Różę Thun — przyjęte przez Komisję Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Parlamentu Europejskiego. Projektem zajmą się Komisja i Rada Europejska oraz Parlament Europejski. ZOBACZ TEŻ: Żywność pełna chemii? Sprawdź, jak zareklamować jedzenie bez wychodzenia z domu Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami prawnymi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych - poniżej masz szybkie linki do udostępnień. Czy ten artykuł był przydatny? Wybierając najlepsze tabletki na pamięć i koncentrację, mamy pewność, że są one bezpieczne dla naszego zdrowia. Produkty gorszej jakości mogą zawierać szkodliwe składniki lub być produkowane w niehigienicznych warunkach. 5. Opinie innych użytkowników. Przed zakupem warto zapoznać się z opiniami innych użytkowników.Teoretycznie w związku 28 demokratycznych państw wchodzących w skład Unii Europejskiej powinny panować takie same standardy. Niestety badania pokazują, co innego — instytucje państwowe z Węgier, Rumunii i Słowacji dowodzą: do Europy Środkowo-Wschodniej trafia żywność i produkty gorszej jakości. Zrzeszone kraje opublikowały raport, z którego wynika, że firmy świadomie stosują różne standardy dostosowane do poszczególnych regionów w Unii Europejskiej — tłumaczą się innymi przyzwyczajeniami nie bierze aktywnego udziału w sporze, chociaż jako państwo też na tym traci, ponieważ konsumenci spożywają żywność zakupione za podobną cenę, jak w innych państwach, a które są gorszej Państwo wchodząc w skład Unii Europejskiej musiało sprostać szeregom wymagań. Rolnicy musieli dostosować działanie gospodarek do takiego samego poziomu. Wielu z nich dostało duże dotacje na zakup sprzętu, ciągników, czy na modernizację gospodarstwa. Założenie było takie, że wśród 28 państw panować ma taka sama jakość produktów. Finansowanie zewnętrzne mogły dostać wszystkie firmy, które zajęły się produkcją ekologicznej, bio, czy naturalnej żywności. Dlaczego w takim razie jest tak, że jak jedziemy do Niemiec, Austrii, czy Francji to czekolada zupełnie inaczej smakuje? Podczas czytania składu tego samego produktu, co w Polsce, różni on się? Podwójne standardy panują nie tylko w żywności, ale także w chemii. Kto choć raz nie przywiózł proszku, czy kosmetyków z zagranicy? Wszyscy się śmiejemy w takich sytuacjach z Polaków, ale nie ma się dziwić, że niektórzy tak robią. Za taką samą cenę poza granicami możemy kupić produkty o lepszej jakości — dlaczego z tego nie skorzystać?Podstawowym pytaniem, które możemy zadać w tej sytuacji jest to, jak można sprawdzić, czy dana rzecz się różni. Zazwyczaj posiada nawet identycznie opakowanie. Różnicę możemy odnaleźć w liście składników, która na Słowacji, czy w Polsce charakteryzuje się obecnością tańszych zamienników. Firmy wprowadziły selekcję do produkcji — zależy przede wszystkim od rynku, na który trafia. Dla jednych trzeba starać się bardziej, dla innych mniej — dają nam do zrozumienia wielkie korporacje.
System ochrony produktów ChNP, ChOG, GTS. System ochrony produktów ChNP, ChOG, GTS w UE regulowany jest Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1151/2012 z dnia 21 listopada 2012 r. w sprawie systemów jakości produktów rolnych i środków spożywczych, , rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 2019/787 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie definicji, opisu Sklep z warzywami i owocami/Obrazek ilustracyjny. / foto: PxHere REKLAMA Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Unii Europejskiej przygotowała raport dotyczący różnic produktów na europejskich rynkach. Teraz już wiadomo, które popularne produkty są sprzedawane w Polsce w gorszych wersjach. Lista „gorszych” wersji dla Polaków jest dość spora i zadziwiająca. Wśród różnic między produktami jakie trafiają do Polski i na inne rynki EU są napoje. Np. napój herbaciany o smaku brzoskwiniowym w Polsce ma 0,1 proc. soku brzoskwiniowego z koncentratu, w Niemczech 3 proc., a w Danii 5 proc. REKLAMA Serek twarogowy w Niemczech jest w 100 proc. naturalny. W Polsce dodaje się do niego kwasek cytrynowy, mleko w proszku i „naturalne aromaty”. W produktach na rynek polski często jest więcej składników, z reguły tańszych, tzw. „wypełniaczy” zapewniających firmom dodatkowe oszczędności. Jednak opakowania prawnie niczym się nie różnią, co wprowadza klientów w błąd. Kolejnymi produktami, w których dochodzi do manipulacji są czekolady z orzechami. Komisja zauważyła że czekolada w Austrii miała na cm2 więcej orzechów niż np. w Bułgarii. Olbrzymie różnice jakościowe są w chipsach. Na rynku europejskim są ich aż cztery kategorie. Np. w Hiszpanii używany jest olej kukurydziany (najlepszy), w Danii, Francji i w Holandii słonecznikowy i rzepakowy (dobry). Natomiast w Polsce, na Litwie, Słowacji, Węgrzech i w Czechach używany jest najgorszy – palmowy. Nawet w napojach gazowanych pojawiły się różnice. W Chorwacji Coca-Cola ma więcej cukru niż ta w Polsce. Za to w Polsce Fanta jest bardziej energetyczna, niż ta we Francji i ma więcej węglowodanów i cukrów. Różnice stwierdzone też w paście pomidorowej. Produkt w wersji dla Polaków ma w składzie kwas spożywczy, czyli kwas cytrynowy, którego nie ma w produkcie niemieckim, czy francuskim. Zawiera też więcej cukru, jest bardziej kaloryczny. Ostatnim przykładem były paluszki rybne. W Polsce mają one znacznie więcej panierki, co producenci próbują tłumaczyć twierdzeniem, że Polacy takie lubią. Źródło: NaTemat REKLAMA Jak mówił, polskie produkty, np. jabłka czy truskawki "muszą mieć takie same szanse trafiania na europejskie stoły, europejskie półki, jak jabłka innych krajów zachodniej Europy, jak truskawki hiszpańskie czy włoskie". Produkty gorszej jakości w Polsce? O co chodzi dokładnie? Pisaliśmy już o tym w prawiekonsumenckim. Unia