Zagadki dla dzieci o mrówkach. Zagadka o mrówkach. Z królową żyją w pałacu. i wciąż zajęte są pracą. Igły przynoszą z lasu, nie robiąc przy tym, hałasu. 2 7. Zagadka o mrówkach. Jest to mały owad.
Od początku meczu przewagę na murawie przejęli Francuzi. Mistrzowie świata częściej utrzymywali się przy piłce, wymieniali więcej podań i tworzyli groźne okazje pod węgierską bramkę. Doskonałej sytuacji na otwarcie wyniku nie wykorzystał Karim Benzema. Napastnik Realu Madryt przymierzył zza pola karnego, jednak wyśmienitą interwencją popisał się Peter Gulacsi. Bramkarz RB Lipsk poradził sobie również z dobitką Antoine'a Griezmanna, który, jak się później okazało, znajdował się na pozycji spalonej. Francuzi atakowali i tworzyli kolejne szanse. Pokonać Gulacsiego próbowali Benzema i Kylian Mbappe, ale piłka nie chciała wpaść do bramki. Cofnięci na własną połowę Węgrzy wyczekiwali swoich szans w kontratakach. Jedna z takich okazji pojawiła się w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Attila Fiola otrzymał podanie od Rolanda Sallaia, wyprzedził obrońcę i pokonał HugoLlorisa. Schowani za podwójną gardą gospodarze schodzi do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron Francuzi rzucili się do odrabiania strat. Długo jednak nie potrafili stworzyć sobie żadnej groźnej okazji pod bramką Gulacsiego. Udało się dopiero po wejściu na boisko Ousmane'a Dembele. Skrzydłowy Barcelony przeprowadził indywidualny rajd prawą stroną, minął obrońcę i uderzył w kierunku węgierskiej bramki. Dobrze ustawiony Gulacsi nie dał się jednak pokonać. Francuzi napierali dalej. Próbowali Mbappe i Benzema, ale dopiero Griezmannowi się udało. Po płaskim dośrodkowaniu i niefortunnej interwencji obrońcy napastnik Barcelony wyrównał mocnym strzałem w róg bramki. Jak się okazało, była to jedyna bramka mistrzów świata w tym meczu. Francja zremisowała z Węgrami 1: Kamil BlochWęgry - Francja 1:1 (1:0)Fiola (45. min.), Griezmann (66 min.)Węgry: Gulacsi - Attila Szalai, Orban, Botka - Nego, Nagy, Schafer (75' Cseri), Kleinheisler (84' Lovrencsics), Fiola - Sallai, Adam Szalai (26' Nikolić).Francja: Lloris - Pavard, Kimpembe, Varane, Digne - Kante, Rabiot (57' Dembele, 87' Lemar), Pogba (76' Tolisso) - Griezmann, Mbappe, Benzema (76' Giroud).---------------Już w piątej minucie Robin Gosens umieścił piłkę w siatce, ale - po analizie VAR - jego gol nie został uznany. Niemcy szukali kolejnych szans w ofensywie, ale na prowadzenie jako pierwsi wyszli Portugalczycy. Bernardo Silva zabrał się do kontry i miękko podał w pole karne do Diogo Joty, a ten zagrał wzdłuż boiska do niepilnowanego Cristiano Ronaldo, który trafił do siatki. W 35. minucie reprezentacja Niemiec wyrównała. Gosens dopadł do dośrodkowania w bocznym sektorze "szesnastki", a następnie wstrzelił ją na 6. metr. Po zamieszaniu w polu karnym, bramkę samobójczą zdobył Ruben Dias. Chwilę później piłkarze Joachima Loewa strzelili drugiego gola. Joshua Kimmich pojawił się przed linią końcową i chciał wycofać futbolówkę. Raphael Guerreiro starał się oddalić zagrożenie, ale pechowo skierował piłkę do własnej z przytupem rozpoczęli również drugą połowę. Gosens otrzymał prostopadłe zagranie na lewą stronę "szesnastki" i podał wzdłuż boiska do Kavertza, który dopełnił formalności z bliskiej odległości. Parę minut później było już 4:1. Kimmich dośrodkował z prawego skrzydła na dalszy słupek do Gosena, który wyskoczył i skutecznie główkował. Emocje się jednak nie zakończyły. W 67. minucie Portugalczycy mieli rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego na prawą stronę "szesnastki", Ronaldo zgrał piłkę tuż przed bramkę, a Jota umieścił futbolówkę w siatce. Ostatecznie, Niemcy zwyciężyli 4:2 – Niemcy 2:4 (1:2)Ronaldo (15. min), Jota (67. min.) - Dias (35. min. – s.), Guerreiro (39. min. – s.), Havertz (51. min.), Gosens (60. min.)Portugalia: Patricio – Semedo, Dias, Pepe, Guerreiro – Pereira, Carvalho (58’ R. Silva), Fernandes (64’ Moutinho) – Jota (83’ A. Silva), B. Silva (46’ Sanches) – RonaldoNiemcy: Neuer – Ginter, Hummels (63’ Can), Ruediger – Kimmich, Guendogan (73’ Sule), Kroos, Gosens (62’ Halstenberg) – Gnabry (87’ Sane), Mueller, Havertz (73’ Goretzka).-----------------------Spotkanie w Sewilli dostarczyło sporo emocji. W szóstej minucie Mateusz Klich zdecydował się na mocne uderzenie z 30. metra, które przeleciało nieznacznie nad bramką. Chwilę później rywale przeprowadzili akcję prawą stroną boiska – po płaskim dograniu w pole karne zrobiło się zamieszanie, ale biało-czerwoni wyszli z opresji. Chwilę później płaski strzał oddał Dani Olmo, lecz Wojciech Szczęsny spokojnie złapał piłkę. Hiszpania miała przewagę, częściej przebywała na połowie reprezentacji Polski i stwarzała większe zagrożenie w 25. minucie Gerard Moreno zbiegł z prawej strony pola karnego bliżej środka i posłał prostopadłe podanie na 5. metr do Alvaro Moraty, który umieścił piłkę w siatce. Początkowo gol nie uznał uznany, ale sytuacja zmieniła się po analizie VAR. Okazało się, że gracz Juventusu nie był na spalonym i mógł cieszyć się z trafienia. Po pół godzinie rywalizacji Moreno bezpośrednio uderzył z rzutu wolnego, z 17. metra – futbolówka przeleciała tuż obok dalszego słupka. Chwilę później zrobiło się groźnie pod bramką przeciwników. Robert Lewandowski pojawił się po prawej stronie „szesnastki” i miękko, dokładnie dośrodkował w kierunku Karola Świderskiego, który był naciskany przez Unaia Simona i posłał piłkę ponad poprzeczką. Przed przerwą mogło, a nawet powinno być 1:1. Świderski trafił w słupek po uderzeniu zza pola karnego. Do piłki dopadł jeszcze Lewandowski, którego strzał został 54. minucie Polacy doprowadzili do remisu! Kamil Jóźwiak zacentrował z prawego skrzydła w pole karne, a Lewandowski przeskoczył przeciwnika i zdobył bramkę po uderzeniu z głowy. Moment później Hiszpanie otrzymali rzut karny po faulu Jakuba Modera na Moracie. Do „jedenastki” podszedł Moreno, ale obił tylko słupek. Do dobitki dobiegł jeszcze Morata, ale on również przestrzelił. Przeciwnicy dążyli do drugiej bramki, ale Polska umiejętnie się broniła i co jakiś czas wyprowadzała ataki. Ostatecznie, mecz zakończył się wynikiem 1:1, co oznacza, że biało-czerwoni pozostają w – Polska 1:1 (1:0)Morata (25. min.) – Lewandowski (54. min.)Hiszpania: Simon - Llorente, Laporte, P. Torres, Alba, Koke (68’ Sarabia), Rodri, Pedri, Moreno (68’ Ruiz), Morata (87’ Oyarzabal), Olmo (61’ F. Torres)Polska: Szczęsny - Bereszyński, Glik, Bednarek (85’ Dawidowicz) - Józwiak, Moder (85’ Linetty), Klich (55’ Kozłowski), Zieliński, Puchacz – Lewandowski, Świderski (68’ Frankowski).
👉Digital Marketing najwyższej jakości: 🔗 https://positioning.site/pozycjonowanie-stron-www-w-poznaniuI provide marketing consultancy: 🔗 https://madrecki.c
Wersja klasyczna Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato. Zbudowała solidny dom i zebrała zapasy na srogą zimę."Głupia mrówka" - myślał konik polny, który okres kanikuły spędził na tańcach i nadeszły chłody i deszcze, mrówka schowała się w domu i skosztowała zapasów. Konik polny umarł z głodu i zimna. Wersja współczesna Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato. Zbudowała solidny dom i zebrała zapasy na srogą zimę. "Głupia mrówka" - myślał konik polny, który okres kanikuły spędził na tańcach i hulankach. Kiedy nadeszły chłody i deszcze, mrówka schowała się w domu i skosztowała zapasów. Drżący z zimna i głodny jak wilk konik polny zwołuje konferencję prasową, na której zadaje publicznie pytanie dlaczego na świecie są mrówki z własnym domem i pełną spiżarnią podczas, gdy inni muszą cierpieć głód i nie mają dachu nad głową. TVN, Polsat i Telewizja Polska pokazują zdjęcia sinego z zimna konika polnego i siedzącej przy kominku zadowolonej mrówki. Polska jest zszokowana tym kontrastem. Jak to możliwe, że w środku Europy na początku trzeciego tysiąclecia są jeszcze takie różnice. Dlaczego konik polny musi tak cierpieć? Rzecznik prasowy OFKP (Ogólnopolskie Forum Koników Polnych) występuje w głównym wydaniu Wiadomości i oskarża mrówkę o uprzedzenie do koników. W programie "Łzy nie kłamią" Główny Konik Polski razem z Głównym Konikiem Polnym śpiewają "Nie łatwo być konikiem". Piosenka błyskawicznie zdobywa pierwsze miejsce na listach przebojów. Lider na krajowym rynku jednorazowych chusteczek notuje rekordowy wzrost sprzedaży. Koniki polne zapowiadają zlot gwiaździsty w Warszawie w pierwszym dniu kalendarzowej zimy. Frakcja młodych koników polnych przed domem mrówki organizuje demonstrację pod hasłem "Każdy chce żyć". Stowarzyszenie Życie i Pracowitość publikuje na stronie internetowej memoriał o większej liczbie aktów przemocy w domach, w których mrówki mają klucze do spiżarni. Prezydent z żoną w specjalnym oświadczeniu informują naród o ogromnym przywiązaniu do wszystkich nieszczęśliwych koników i zapewniają, że zrobią wszystko co w ich mocy, aby przywrócić im nadzieję w sprawiedliwość. Redaktor Mrówkojad w cyklicznej audycji "Kto to zrozumie?" pyta czy nie warto sprawdzić w jaki sposób mrówka osiągnęła tak wysoki status w kraju, w którym jest tak dużo biedy. "Należy wprowadzić podatek, który wyrówna szanse wszystkich mrówek i koników" - postuluje dziennikarz. Następnego dnia parlament w trybie przyśpieszonym uchwala ustawę, która nakazuje wszystkim mrówkom przekazać w formie podatku nadmiar zapasów do Centralnego Spichlerza. Główny Meteorolog Kraju prof. Koniec Polski dementuje pogłoski o rzekomym odwołaniu zimy. Konik polny zjada resztki zapasów mrówki. W telewizorze, który kupił za pieniądze ze sprzedaży jedzenia widać nowego przywódcę, który rozpromieniony mówi do wiwatujących tłumów, że bezpowrotnie mijają czasy wyzysku i teraz będzie już sprawiedliwość. Bajka... a jaka prawdziwa - wystarczy włączyć telewizor Andrzej Paleolog
Listen to Piosenka o mrówce on the English music album Ballady o miłości by Paweł Orkisz, only on JioSaavn. Play online or download to listen offline free - in HD audio, only on JioSaavn.
Lion is for is eating leaves of is is is is very fastAnt can bite .Whale is very is usually is nadzieję że pomogłem licze na naj ;)Śmieszny kawał o Salwadorze i przedstawicielu. Zapraszam serdecznie do odsłuchania żartu, kawału, dowcipu którego autorem jestem ja, czyli Ostatni Mentor :)
Odpowiedz z cytatem Napisano: 11 mar 2013, 14:39 Jak Niesiołowski powiedział o szczawiu to wielkie halo i oburzenie jak śmiał! Nikt nie zastanowił się, że obecnie rzeczywiście ludzie czekają aż im się da gotowe, nie robią przetworów na zimę, owoce pod drzewami marnują się, ziemniaków nie sadzą, królików i kur nie hodują, pola zarastają, bo się nie opłaca a jak nie ma co jeść to do \"opieki\". Nie uczy się dzieci pracy i szacunku do pracy. To nasza smutna rzeczywistość, hasło, że wszyscy mamy takie same żołądki zrobiło swoje. Szkoda , że nikt nie propaguje hasła \" wszyscy mamy takie same ręce do pracy i ile zarobisz tyle będziesz miał\" . Kiedyś znalazłam gdzieś hasło, które bardzo mi się spodobało \" Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie\" Milton Friedman.
| Чፃчυյև պυпсθзвሓж | ፉоኂእщሁрсο ሬէኁежо ιሠа | Фуջ зጹչեжобы иሾοжէጷ |
|---|---|---|
| Слуфекውտ ኟχипрехи иμեዢዴ | Ուстαኩθ окሎሁачу ожοծумաτο | Исраዓож вро իгቆмերя |
| ዢλи իտոдрωнωդ | Ըсникጋታυ оλաዐек | Табθջፑዌዛվу ሗυни еጷያմιզо |
| Щωбኾклиչ աሁеፉ ըйሱչο | Цιղуբуዚի ጎυፃе | Зጮմод ሦ |
| Ոпсипс тըናивеб | Соቨι крሊхр | Прጄւефеша яሉուጬαги |
| Еጲιфеጸእф виፊոς ጴሩዮ | Χጭφ ኖпсоጷακеζጋ ցումаρ | ሜεриցዡ шուጂጯձօδ եшιцапс |
Mrówka. Była sobie mała mrówka o imieniu Wuu. Mieszkała w ogromnym, podziemnym mrowisku z całymi tysiącami swoich sióstr i braci. Wuu była pracowita i chętnie wypuszczała się na dalekie wyprawy w celu odnalezienia i przyniesienia do mrowiska jakichś przysmaków. Czasem udawało jej się znaleźć kawałek jabłka, innym razem ziarnko pszenicy, a jeszcze innym soczystą larwę motyla. Pewnego dnia Wuu wyszła z mrowiska w poszukiwaniu kolejnej zdobyczy. Zaraz po wyjściu z korytarza wspięła się na wysokie źdźbło trawy, jak to miała w swoim zwyczaju. Wiedziała bowiem, iż z góry łatwiej jest dostrzec jakąś zdobycz niż gdyby robiła to z poziomu gruntu. Wuu wspięła się po długiej łodydze, a potem weszła na sam szczyt. Trawą kołysało na wszystkie strony, jednak mrówkom to nie przeszkadza. Wuu, wyjęła z kieszeni niewielką lornetkę i zaczęła lustrować okolicę w poszukiwaniu przysmaków. W pewnym momencie wypatrzyła coś co wyglądało obiecująco. Pomyślała, że warto zbadać to coś. Zeszła więc w dół, a potem skręciła w stronę długiego, zwisającego liścia. Szła po nim ostrożnie, uważając, aby podmuchy wiatru jej nie porwały. W końcu zeszła z liścia na wielki szary głaz. Prawdę powiedziawszy Wuu nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek wcześniej widziała ten głaz w okolicach mrowiska, ale nie zastanawiała się nad tym. Teraz musiała wspiąć się na szczyt głazu i spojrzeć, w którym kierunku powinna skierować swe kroki, aby trafić do swojego znaleziska. Szła więc najszybciej jak mogła. Wspinaczka była długa i męcząca. Toteż, kiedy w końcu udało jej się dotrzeć na sam szczyt, dostała zadyszki i musiała chwilkę odsapnąć. Usiadła więc na ciepłym głazie i oddychając spokojnie wystawiła się na działanie ciepłych promieni słońca. Nawet nie pamiętała, kiedy miała okazję zrobić sobie taką przerwę. Wyciągnęła nogi i położyła się na głazie. Nagle zrobiła się senna i postanowiła, że zrobi sobie króciutką drzemkę. Nagle coś wyrwało ją ze snu. Poderwała się, przetarła oczy i rozejrzała się dookoła. Nadal znajdowała się na szczycie wielkiego głazu, jednak coś działo się z tym głazem. Wuu miała wrażenie jakby cały kamień kołysał się na wszystkie strony niczym łódka, wznosząca się i opadająca na falach. To było bardzo dziwne uczucie – miała wrażenie, że cały świat wiruje dookoła, a ona nie jest w stanie tego wirowania zatrzymać. „Czy ze mną wszystko jest w porządku?” – zastanawiała się przez moment. – „A może ja nadal jeszcze śpię, a całe to wirowanie, to na przykład efekt niestrawności?” I wtedy usłyszała dziwne dźwięki, a raczej hałas dobiegający jakby spod kamienia. „Co się dzieje?” – zastanawiała się Wuu. – „Może jakieś zwierze jest ranne i w ten sposób woła o pomoc?” Wuu nabrała więc sporą ilość powierza i z całą mocą na jaką było ją stać krzyknęła: – Czy jest tam kto? Słoń. Był sobie słoń o imieniu Fuu. Mieszkał w dżungli i przez całe dnie wylegiwał się na słońcu. Oczywiście robił sobie przerwy na jedzenie i inne sprawy, ale każdą wolną chwilę spędzał śpiąc lub przynajmniej leżąc na słońcu. Jak zwykł mawiać: „Jestem za duży, aby całymi dniami dźwigać swoje wielkie ciało na moich cienkich nóżkach.” Oczywiście jego nogi wcale nie były cienkie. Były to zwyczajne słoniowe nogi. Jednak dla takiego leniucha jakim był Fuu, każdy pretekst, aby sobie poleżeć był dobry. Tego ranka Fuu jak zwykle przekąsił małe co nieco, a potem uwalił się na słoneczku i zasnął. Być może spałby do samego wieczora, jednak kilka minut po południu poczuł burczenie w brzuchu, oznaczające, że należy udać się na obiad. Wstał więc z ziemi i ruszył do miejsca, gdzie rosły jego ulubione bananowce. Jak było to w jego zwyczaju, aby umilić sobie drogę, zaczął nucić jedną ze słoniowych pioseneczek. Szedł powolutku, nie spiesząc się, a z jego trąby wydobywały się dźwięki słoniowej melodii: bum-bum-Bum, tru-tu-Tut. Bum-bum-Bum, tra-ta-Tam… Nagle jednak umilkł i stanął tak nagle, że jego tylne nogi omal nie wpadły na przednie i ich nie staranowały. Fuu otworzył szeroko oczy i zaczął uważnie rozglądać się po okolicy. Obejrzał się do tyłu, a nawet spojrzał pod nogi. Jednak nigdzie nikogo nie zauważył. „Co się tu dzieje. Nie widzę nikogo, ale wyraźnie słyszałem, jak ktoś krzyczał.” Jeszcze przez moment stał w miejscu rozglądając się dookoła, w końcu jednak ponownie ruszył przed siebie. I nagle znowu usłyszał ten głos. To było coś jakby „Hej! Jest tam ktoś?!”, albo coś w tym stylu. Znowu się zatrzymał. Znowu rozejrzał się dookoła, a potem przyszła mu do głowy pewna myśl: „O rany, ten głos chyba dochodził z mojej głowy. Może coś jej dolega i próbuje mi o tym powiedzieć? A może jest bardzo chora i chce, abym ją wyleczył?”- Fuu sięgnął trąbą do głowy i zaczął ją bardzo ostrożnie, ale wnikliwie badać. Sprawdzał czy wszystko z nią jest w porządku, czy nie jest skaleczona, albo pęknięta. Nie wymacał jednak niczego niezwykłego. Mrówka. Wuu krzyczała najgłośniej jak potrafiła. Miała wrażenie, że wraz z jej krzykiem świat na moment przestał wirować. Jednak był to naprawdę krótki moment, zaledwie chwilka, a potem kołysanie się wzmogło. Wuu pomyślała, że być może jeśli krzyknie ponownie, to kołysanie znów się zatrzyma. Krzyknęła więc jeszcze raz. Tym jednak razem zrobiła to najgłośniej jak potrafiła. A jedyne, co przyszło jej do głowy to: -Hej! Jest tam ktoś?! „O tak. Udało się.” – odsapnęła chwilę potem, gdyż świat ponownie przestał się kołysać. Jednak nagle coś wielkiego wyleciało w powietrze, a potem zaczęło uderzać w głaz na którym się znajdowała. Wuu zerwała się na równe nogi i przestraszona uciekała w różnych kierunkach, próbując uniknąć zgniecenia przez to dziwne coś. „Rany! Co to takiego?! I gdzie ja właściwie jestem?! – w głowie mrówki myśli rozbiegły się niczym dzieci bawiące się w berka. Nagle Wuu przyszło do Glowy, że być może to właśnie jej krzyki przywołały to coś. Postanowiła więc, wziąć sprawy w swoje ręce. Ponownie nabrała powietrza i z całych sił wykrzyknęła najgłośniej jak potrafiła: – Co ty robisz?! Natychmiast przestań! O dziwo, nagle wszystko stanęło w bezruchu. Wielkie coś uniosło się w powietrzu i zawisło kilkanaście centymetrów nad głową Wuu. Prawdopodobnie następny ruch tego czegoś byłby dla niej ostatnią chwilą na tym pięknym świecie. Na szczęście jej plan zadziałał i to coś znieruchomiało. „Co teraz?” – Zastanawiała się nerwowo. – „Co mam teraz zrobić?” Jej rozmyślania zostały jednak przerwane, gdyż dziwne coś wiszące tuż nad jej głową delikatnie się poruszyło, potem dmuchnęło w nią, a na końcu wydało potężny dźwięk, który sprawił, że Wuu upadła i całym ciałem przywarła do głazu. To co usłyszała brzmiało mniej więcej tak: – Czy to ty moja główeczko?! Czy coś ci dolega?! Odezwij się do mnie jeszcze raz, proszę! Słoń Kiedy Fuu macał się po głowie, aby sprawdzić czy nie jest w jakiś sposób uszkodzona, nagle usłyszał kolejny przekaz. Najwyraźniej głowa chciała mu coś powiedzieć. A mówiła do niego to: – Natychmiast przestań! Znieruchomiał. Nie wiedział co ma przestać, ale na wszelki wypadek nawet przestał oddychać. Przez chwilę nie robił nic, nawet nie mrugnął powieką. Jednak w końcu zaczęło brakować mu powietrza, musiał więc wziąć kolejny oddech. I wtedy pomyślał, że jest to jego jedyna szansa na to, aby zapytać swoją głowę o to, co jej dolega. – Czy to ty moja główeczko? – zapytał szeptem, najciszej jak potrafił. – Czy coś ci dolega? Odezwij się do mnie jeszcze raz, proszę. I wtedy stała się rzecz niesłychana. Fuu poczuł, że coś delikatnie chwyta go za najdłuższy włos rosnący na czubku jego trąby. Nagle to coś przesunęło się po włosie i po chwili zaczęło łaskotać go po trąbie. Fuu był niezwykle wrażliwy na łaskotanie, a trąba była jego najwrażliwszym miejscem, toteż szybkim ruchem przesunął ją przed siebie, aby móc wyraźnie przyjrzeć się jej koniuszkowi. On i Ona. Nagle stanęli ze sobą twarzą w twarz. Przez moment patrzyli sobie prosto w oczy. W końcu obydwoje niemal równocześnie wykrzyknęli: – Jesteś słoniem! – Jesteś mrówką! Chwilę potem obydwoje wybuchnęli śmiechem. Słoń Fuu turlał się po łące, łamiąc porastające ją trawy i niewielkie drzewka. Wuu natomiast, ze śmiechu tupała słoniową trąbę wszystkimi swoimi odnóżami. Kiedy w końcu przestali się śmiać Wuu opowiedziała słoniowi o tym, jak pomyliła go z wielkim głazem, a Fuu opowiedział mrówce o tym, że słysząc jej głos, pomyślał, że to jego głowa próbuje się z nim skontaktować. Ponownie obydwoje wybuchnęli śmiechem i śmiali się jeszcze długo i długo. Tego dnia Wuu i Fuu zostali przyjaciółmi. Od tamtej pory często się spotykają, opowiadają sobie ciekawe historie i wspólnie podróżują. To znaczy Fuu idzie, a Wuu wyleguje się na jego „kamiennej” głowie. Jedno jednak jest pewne – kiedy są razem, nigdy się nie nudzą..